Relacja: Trance Xplosion 2013

известные картины и новости из мира искусства

Okolice Święta Zakochanych to dla zakochanych w trance już od 9 lat okazja do spotkania z najbliższą sercu muzyką, ulubionymi DJ-ami i dawno nie widzianymi znajomymi przy okazji imprezy Trance Xplosion, odbywającej się jak co roku w Poznaniu. Najpierw Hala Arena, klub Ekwador, a od zeszłego roku jedna z hal Międzynarodowych Targów Poznańskich, były i są celem podróży miłośników trance z całego kraju i nie tylko.

xplosion 600

W swojej przygodzie z imprezami i eventami nie przypominam sobie imprezy idealnej i tak było też w tym przypadku – niespodzianki, niestety nie z gatunku tych miłych pojawiły się jeszcze zanim w hali rozbrzmiały pierwsze dźwięki, okazało się bowiem, że swój udział odwołało dwóch, bardzo oczekiwanych DJ-ów – Wezz Devall i Andrew Rayell. Mimo burzy, która rozgorzała wśród klubowiczów zainteresowanych obecnością na imprezie, okazało się, że nie wszystko stracone i impreza mogła się odbyć, pozostawiając po sobie całkiem miłe wspomnienia – ale po kolei.

 

2013-02-10 00-43-16 0052

 

Na hali zjawiłem się w momencie, gdy swojego seta grał pierwszy z ludzi, którym przypadła w udziale rola godnego zastąpienia wielkich nieobecnych, czyli Matt Bukovski, zresztą na wyraźne życzenie klubowiczów, tak więc organizatorom należy się w tym miejscu pochwała za błyskawiczną i skuteczną reakcję. Przyznam, że Matta słyszałem na imprezie po raz pierwszy, ale słuchając jego dotychczasowych produkcji nie miałem wątpliwości, że zagra tak jak lubię, czyli klasycznie trance'owo, szybko i melodyjnie – i nie zawiodłem się. Jego występ to była świetna dawka oldschoolowego upliftu na rozgrzewkę przed nadchodzącą nocą.

Po nim przyszła pora na drugą postać, czyli Nitrousa Oxide'a. Ta część imprezy niestety trochę pokłóciła się z moim wyobrażeniem tego, jaka muzyka powinna panować na evencie o podtytule "Stay tranced!", jako, że jestem miłośnikiem i wyznawcą "czystego trance", natomiast niezbyt trafiają do mnie jego współczesne odmiany, a takie właśnie dźwięki w dużej mierze zaprezentował Nitrous. W dużej, bo muszę przyznać, że jego set pod koniec rozkręcił się również w klasyczną stronę, szkoda, że właśnie dopiero pod koniec. Set maltańskiego duetu Tenishia to również mieszanka klasyki z nowoczesnością, ale jakby bardziej wyważona, tak, by przypaść do gustu zarówno miłośnikom jednej jak i drugiej odmiany. Najlepszy przykład to chociażby zagrane przez nich W&W & Gareth Emery feat. Lucy Saunders - Sanctuary Invasion w mash-upie Andrew Rayela (oczywiście chóralnie odśpiewane przez wszystkich – to dla takich momentów jeździ się na eventy!), Armin Van Buuren Vs. Tenishia - Shores Of Yet Another Day (Tenishia Mashup), czy Solarstone – Seven Cities.

2013-02-09 23-48-44 0003

Set Andy Moore'a to w mojej osobistej ocenie chyba największe zaskoczenie tego wieczoru, niestety na minus. W zeszłym roku zaprezentował dość spokojnego, "pływającego", ale jednak bardzo emocjonalnego seta (niezapomniane "Air for life"), który od początku do końca prezentował jedną całość, natomiast w tym roku zagrał dużo mocniej, ciężej, szybciej – i to byłoby jak najbardziej fajne, gdyby nie fakt, że potężne tracki, takie jak John O'Callaghan & Audrey Gallagher - Big Sky w remiksie Bena Golda przeplatał klimatami spod znaku W&W, co sprawiało wrażenie jakby rozpędzony czołg wpadał co rusz na potężną ścianę – po prostu brakowało płynności i tego jednorodnego klimatu, który moim zdaniem jest istotnym elementem każdego seta, trance'owego w szczególności. Poprzednicy również zagrali W&W "Lift off", ale w ich secie ta różnica klimatu nie była aż tak wyczuwalna jak u Anglika.

2013-02-10 01-33-57 0086

Po nim przyszła pora na Fadi'ego Wassefa Naguiba czyli Filę z duetu Aly&Fila. I w trakcie jego seta zrodziło się w mojej głowie pytanie, gdzie tak naprawdę przeniosła się stolica światowego trance, tego w czystej formie... czy aby przypadkiem nie do Egiptu? Na pewno krąży gdzieś między nim a Wielką Brytanią, a dawno opuściła już Holandię, choć i polscy producenci i DJ-e calkiem nieźle sobie radzą. Aly&Fila udowadniają to za każdym razem gdy pojawia się kolejna audycja z cyklu Future Sound of Egipt, tak więc set Fadiego po prostu nie mógł mieć słabych punktów – i nie miał. Photographer - Airport, Bjorn Akesson - Gunsmoke, Paul van Dyk – I don't deserve You w remiksie O'Callaghana, a także autorskie produkcje egipskiego duetu (np. We control the sunlight czyli kolejna okazja by pozdzierać sobie gardło) stworzyły mieszankę wybuchową. Całości obrazu dopełnił widok Fadiego z polską flagą, przekazaną przez fanów FSOE. A dalej miało być już tylko mocniej i szybciej.

Set Marka Sherry'ego to nie tylko potężna dawka UK Trance'u, ale także niesamowita wymiana energii między nim a ludźmi zebranymi na parkiecie – energii tak ogromnej, że kilkukrotnie zmusiła Marka do opuszczenia posterunku za konsoletą i wyskoczenia do barierek, gdzie niektórzy szczęśliwcy mieli przyjemność uścisnąć mu dłoń. Dash Berlin - Till The Sky Falls Down (Vlind Nightmare Bootleg), Hackler & Kuch – Crocodile, Neelix - Leave Me Alone (Simon Patterson Remix) i jego własne Phantasmic w remiksie Marteena de Jonga to tylko niektóre z "bomb" jakie zrzucił na halę numer 2 MPT.

2013-02-10 05-38-51 0281

Najbardziej wytrwałych, którzy doczekali do końca imprezy "dobić" w pozytywnym znaczeniu tego słowa postanowił Next DJ – w moim osobistym rankingu jeden z najlepszych i najbardziej wszechstronnych polskich DJ-ów. Tu także nie obyło się bez klimatów Pattersona ("F16"), Petera Plaznika - Operator Bandit w remiksie Eddiego Bitara czy Johna O'Callaghana i Bryana Kearneya połączonych w mashupie "Ridiculous Deal (In2Vision's listen to love mashup)". Set do tego stopnia przypadł do gustu ludziom w hali, że kategorycznie domagali się bisów po jego zakończeniu, na co niestety nie było już czasu.

Jeśli chodzi o organizację i oprawę bylo na solidną czwórkę w skali szkolnej – niestety poważny minus obniżający ocenę to fakt, że scena nie była jakoś specjalnie powalająca, ot, prosta konstrukcja, trochę świateł, 3 lasery... Ktoś mógłby stwierdzić, że przecież na ILNY także scena była bardzo skromna, ale tam wszystko łączyło się w klimatyczną całość, że przypomnę chociażby grę fontann i laserów na secie Solarstone. Natomiast bardzo, bardzo brakowało ciekawych wizualizacji – jedyne bardziej skomplikowane i wyszukane pojawiały się w czasie seta Fili, ale prawdopodobnie przywiózł je ze sobą, bo kojarzę je już z jego występu na dancetination. Natomiast mocny punkt i jak zwykle brawa należą się za wykorzystanie nagłośnienia L'Acoustic. W dodatku po raz pierwszy (chyba, tu mogę się mylić) zostały wykorzystane mniejsze głośniki estradowe, ustawione pod sceną i zwrócone w stronę ludzi stojących bezpośrednio przy barierkach, tak by i oni mieli czysty i pełny dźwięk, a nie tylko miażdżące uderzenia basu z głośników niskotonowych ustawianych zazwyczaj pod sceną. Teraz pozostaje czekać do przyszłorocznej edycji oraz co na tym polu pokaże konkurencja...



Autor:
Zbigniew "Emill" Pławecki (CubeStage.pl)



Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozprzestrzenianie artykułu bez zgody autora jest zabronione! Prawo chronione przez ustawę z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych: Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83.


Na czasie

Markus Schulz - Love Me Like You Never Did (Amir Hussain Remix)

Klasyk

Above & Beyond vs. Andy Moor - Air For Life (Original Mix)

After Movie

Sunrise Festival 2017 | Official Aftermovie